Tam, gdzie jesień pachnie dymem, jabłkami i wspólnotą…czyli jak powitaliśmy jesień w Familiaris! 🍂🔥
To było jedno z tych spotkań, po których człowiek wraca do domu z zapachem ogniska we włosach, pełnym brzuchem i myślą:
„No dobrze… jesień może jednak być całkiem fajna!” 😄
26 września w Rheinwaldhütte w Hartheim am Rhein spotkaliśmy się, żeby wspólnie powitać jesień. Miało być rodzinnie, naturalnie i tradycyjnie. I było.
A nawet trochę więcej – bo przecież w Familiaris plan jest ważny, ale życie lubi dopisać do niego własne rozdziały. 😉

🌲 Las przejął dowodzenie
Na początku przyszedł czas na spacer, zabawę i spotkanie z jesienią w jej najbardziej naturalnym wydaniu. Las czekał.
Było zbieranie jesiennych darów natury, obserwowanie przyrody i odkrywanie tego, co jesień zostawiła między drzewami.
Liście, gałązki, owoce i małe skarby znalezione po drodze szybko zamieniły zwykły spacer w małą wyprawę odkrywców.
Dla dzieci – poszukiwanie skarbów.Dla dorosłych – spacer.
A dla wszystkich razem – trochę ruchu, gimnastyki, rozmów i odpoczynku od codzienności.
I właśnie podczas takiego spaceru można było zobaczyć, że jesień naprawdę potrafi być piękna. Nie trzeba jej wiele. Trochę koloru, trochę słońca, trochę szeleszczących liści.
I już.
🧭 Podchody, czyli „to tylko zabawa”… jasne!
Nie zabrakło również zabaw terenowych i podchodów.
Dzieci ruszyły do działania. Dorośli oczywiście tylko pomagali.
Tak przynajmniej twierdzili. 😏
Było szukanie, bieganie, kombinowanie i współpraca. Trochę zdrowej rywalizacji też się znalazło. Bo wiadomo – kiedy ktoś mówi:
„To tylko zabawa!” to pięć minut później wszyscy bardzo chcą wygrać. 😄
🍂 Trochę jesieni, trochę kreatywności, czyli zaczynamy!
Od początku było wiadomo, że jesień nie będzie u nas tylko oglądana przez okno.
Poszły w ruch liście, jesienne dary natury, gałązki i cała masa pomysłów. Powstawały jesienne dekoracje, a każdy uczestnik mógł dorzucić coś od siebie.
Jedne prace były bardzo eleganckie.
Inne… miały zdecydowanie więcej charakteru. 😄
Ale właśnie o to chodziło – nie o konkurs perfekcyjnych dekoracji, tylko o wspólne tworzenie, rozmowę i dobrą zabawę.
A przy okazji powstał również jesienny wianek, który może spokojnie ruszyć z nami na Erntedankfest. Bo skoro jesień daje nam tyle skarbów, to trzeba je przecież odpowiednio wykorzystać! 🌾🍁
🎶 Bajka, muzyka i trochę magii
Nie zabrakło również muzyki i bajki.
Były piosenki, opowieści i wspólne muzykowanie. Dzieci mogły wejść w świat wyobraźni, a dorośli przypomnieć sobie, że czasami naprawdę dobrze jest na chwilę przestać być dorosłym.
Bo kto powiedział, że dorosłym nie wolno słuchać bajek? 😉
✨ Jeden gość specjalny, dwie odsłony i dużo emocji
Tego dnia pojawił się również gość specjalny, który przygotował program w dwóch odsłonach – dla dzieci i dla dorosłych.
🧚 Dla dzieci – bajka, muzyka i jesienna przygoda
Najmłodsi otrzymali swoją porcję bajki, humoru i magii.
Pojawiły się opowieści o jesieni i tradycjach, a jednym z muzycznych elementów spotkania były dźwięki skrzypiec.
Do tego wyjątkowy strój, jesienna sceneria i atmosfera, która sprawiła, że zwykłe spotkanie nagle zrobiło się trochę bardziej bajkowe.
Dzieci patrzyły z zachwytem. Na strój. Na muzykę. Na niezwykłą postać. I oczywiście na wszystko, co działo się dookoła. 😄
🍁 Dla dorosłych – jesień trochę inaczej
Druga odsłona spotkania była skierowana do dorosłych.
Pojawiły się fragmenty „Chłopów” Władysława Reymonta, nawiązujące do jesieni i czasu wykopków, a także twórczość Marii Konopnickiej i jesienne motywy muzyczne.
Była to chwila, żeby spojrzeć na jesień nie tylko przez pryzmat kolorowych liści, ale również przez literaturę, muzykę i dawne tradycje.
Bo jesień to przecież nie tylko pora roku.
To także wspomnienia, rytuały, praca, świętowanie i wdzięczność za to, co przyniosła ziemia.
🙏 Trochę o tym, co naprawdę ważne
Dla chętnych duszpasterze z PMK Freiburg odprawili Mszę Świętą plenerową, która stała się wyjątkową chwilą zatrzymania i refleksji. W pięknych okolicznościach przyrody mogliśmy na chwilę odłożyć codzienne troski, zatrzymać się i spotkać z Tym, który jest naszym najwierniejszym Przyjacielem.
Był to czas modlitwy, wyciszenia i wdzięczności – za ludzi, których mamy obok siebie, za wspólnie spędzony czas i za wszystkie dary, które otrzymujemy każdego dnia.
Bo czasami właśnie w prostocie, blisko natury i z dala od codziennego pośpiechu najłatwiej dostrzec to, co naprawdę ważne.
Wśród zabawy, śmiechu i jesiennych atrakcji pojawiło się również pytanie o naszą relację z Bogiem. Jak ją mierzyć? Centymetrem?
A może w ogóle nie da się jej zmierzyć żadną miarą? 😉
Bo przecież relacja z naszym najwierniejszym Przyjacielem nie jest czymś, co można po prostu postawić na wadze i powiedzieć: „Wynik się zgadza”.
To raczej pytanie o bliskość. O obecność. O to, czy potrafimy zatrzymać się choć na chwilę i zauważyć, że nie wszystko w życiu zależy tylko od nas. I może właśnie jesień jest dobrym momentem na takie pytania.
Przyroda zwalnia. Dni stają się krótsze. A człowiek ma trochę więcej przestrzeni, żeby pomyśleć.
🎨 Młodzież mówi: słowiański makijaż!
Młodzież również dostała swoje zadanie.
Tym razem tematem był słowiański makijaż.
Było malowanie, eksperymentowanie, sprawdzanie pomysłów i oczywiście…
ubaw po pachy! 😄
Niektóre efekty były naprawdę imponujące.
Inne może niekoniecznie nadawały się na wybieg w Paryżu, ale za to świetnie nadawały się do wspólnego śmiechu.
I o to właśnie chodziło!
🍲 Placki ziemniaczane, zupa, zacierki i smak dzieciństwa
A kiedy człowiek się bawi, tworzy i chodzi po lesie, wcześniej czy później pojawia się bardzo ważne pytanie:
„A co dzisiaj jemy?”
Odpowiedź była konkretna.
Na stole pojawiła się zupa warzywna z zacierkami – prosta, domowa i pachnąca tak, że wielu osobom przypomniały się smaki dzieciństwa.
To właśnie takie potrawy mają w sobie coś szczególnego.
Bez wielkich kulinarnych sztuczek.
Bez skomplikowanych nazw.
Za to z domowym smakiem, który mówi:
„Usiądź, zjedz i zostań jeszcze chwilę”.
🔥 Kuchnia z ognia – bez kompromisów!
A potem ogień przejął kuchnię.
Było mięso z ogniska, a także Kielbasa z grilla, która bardzo szybko przyciągnęła uwagę wszystkich.
Były również placki ziemniaczane w kilku odsłonach – z różnymi dodatkami i sosami. Każdy mógł znaleźć swoją ulubioną wersję.
Do tego pieczone jabłka i inne jesienne smaki.
Było prosto, konkretnie i przede wszystkim – wspólnie.
Bo jedzenie przy ognisku ma tę niezwykłą właściwość, że nawet zwykły ziemniak smakuje trochę lepiej.
A jeśli jeszcze ktoś poda do niego sos…
To już w ogóle robi się poważna sprawa. 😄
🍎 A na deser? Oczywiście jabłka!
Nie mogło zabraknąć pieczonych jabłek.
Czy można wymyślić lepszy deser na jesienne spotkanie?
Można próbować.
Ale po co? 😉
Zapach pieczonych jabłek, dymu i ogniska zrobił swoje.
Nagle wszyscy byli trochę bardziej głodni.
A niektórzy nawet bardzo.
🤝 Od spotkania do wspólnoty
W całej tej kulinarnej i jesiennej historii wydarzyło się coś jeszcze.
Był czas na rozmowę, wspólną zabawę, jedzenie i poznawanie się.
I właśnie takie spotkania pokazują, że wspólnota nie powstaje tylko podczas oficjalnych wydarzeń.
Powstaje przy stole.
Przy ognisku.
Podczas spaceru.
Przy wspólnym śmiechu.
Czasami wystarczy po prostu usiąść obok siebie.
🔥 Ognisko, muzyka i biesiada
A potem przyszedł wieczór.
Ognisko. Grill. Muzyka. Rozmowy. Tańce.
I biesiada, która – nie ma co ukrywać – była przednia! 🎶🔥
Przy ogniu wszyscy stali się sobie trochę bliżsi.
Rozmowy robiły się dłuższe, śmiech głośniejszy, a czas jakby trochę zwolnił.
Była również muzyka słowiańska, która idealnie pasowała do tego jesiennego wieczoru.
I wtedy znów pojawiło się pytanie:
Czy właśnie nie takich chwil najbardziej nam potrzeba?
Bez pośpiechu.
Bez wielkich planów.
Po prostu razem.
📸 Oczywiście musiała być też fotościanka!
Bo skoro mamy jesień, las, liście i ognisko, to przecież trzeba mieć dowód, że naprawdę tam byliśmy. 😉
Powstała więc jesienna fotościanka w naturze.
Natura zrobiła większość dekoracji za nas.
My tylko dodaliśmy ludzi, uśmiechy i trochę zamieszania. 📸🍂
❤️ Po co właściwie robimy takie spotkania?
Może właśnie po to, żeby przypomnieć sobie rzeczy, które w codziennym pośpiechu łatwo zgubić.
Że warto rozmawiać.
Że warto coś zrobić własnymi rękami.
Że dzieci potrzebują wspólnej zabawy.
Że młodzież potrzebuje przestrzeni do własnej kreatywności.
Że dorośli też potrzebują odpoczynku.
Że warto pamiętać o tradycji.
I że tradycja nie musi być nudna.
Może być kolorowa.
Może być zabawna.
Może pachnieć zupą z zacierkami, pieczonym jabłkiem i dymem z ogniska.
Może mieć muzykę, skrzypce, literaturę, słowiański makijaż, podchody i niezwykłego gościa.
A przede wszystkim może mieć ludzi.
🍁 Jesień? Zdecydowanie jesteśmy na tak!
Nasze jesienne spotkanie było pełne radości, śmiechu, smaków, muzyki, natury i wspólnych chwil. Były warsztaty, jesienne dekoracje, wianek na Erntedankfest, bajki, muzyka, wyjątkowy gość, słowiańskie inspiracje, literatura, las, podchody, zupa z zacierkami, mięso z ogniska, placki ziemniaczane, pieczone jabłka i biesiada.
Ale najważniejsze wydarzyło się gdzieś pomiędzy tym wszystkim.
Spotkaliśmy się. Byliśmy razem.
I chyba właśnie dlatego jesień zaczęła się dla nas wyjątkowo dobrze. 🍂❤️
Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami – za obecność, uśmiech, zaangażowanie i tę niesamowitą energię.
Bo bez Was nie byłoby tego całego jesiennego zamieszania! 😉
Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach Familiaris! 🌿
Tradycja – zarówno ta pisana małą literą, jak i ta przez duże „T” – żyje wtedy, kiedy ją przeżywamy. Razem.





Komentarze