Świętojańskie szaleństwo, czyli jak przywitaliśmy lato z przytupem! ☀️🌿
- Familiaris

- 47 minut temu
- 4 minut(y) czytania
20 czerwca w malowniczej Rheinwaldhütte w Hartheim am Rhein oficjalnie rozpoczęliśmy lato. I trzeba przyznać – zrobiło to na nas niemałe wrażenie! ☀️ Mimo upału i gorąca lejącego się z nieba nasze spotkanie było po prostu przecudne. Było swojsko, rodzinnie, radośnie i smacznie – a przede wszystkim powstały kolejne piękne wspomnienia. Bo czy można sobie wyobrazić piękniejszy sposób na rozpoczęcie lata?
W klimat naszego spotkania wprowadziły nas słowa człowieka z Czarnolasu – Jana Kochanowskiego. Fragmenty „Pieśni świętojańskiej o Sobótce”, odsłuchane podczas wydarzenia (na odczyt tekstu przez dwanaście panien było po prostu zbyt upalnie – nawet poezja czasem musi ustąpić przed czterdziestopniowym żarem!), pięknie oddały charakter tego wyjątkowego dnia. Czy poezja sprzed wieków nie brzmi wyjątkowo aktualnie właśnie wtedy, gdy spotykamy się razem, by świętować, rozmawiać i po prostu być ze sobą?
Dzieci miały również okazję poznać historię i znaczenie tradycji związanych z Nocą Świętojańską podczas wspólnego czytania bajki „Emi i Gracji”. Wspólnie zastanawialiśmy się, skąd wzięła się tradycja wyplatania i puszczania wianków, dlaczego obchodzimy Noc Świętojańską oraz jaki ma ona związek z uroczystością Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Był to czas pełen opowieści, pytań i odkrywania bogactwa naszych tradycji. Bo czy nie warto od czasu do czasu zatrzymać się i przypomnieć sobie, skąd pochodzimy?
Przygotowania do wydarzenia rozpoczęły się już o poranku. Organizatorzy z ogromnym zaangażowaniem przygotowywali przestrzeń naszego spotkania. Było gorąco, miejscami wręcz skwar lał się z nieba, ale nie brakowało uśmiechu, wzajemnego wsparcia i dobrej energii. Każdy dał z siebie to, co miał najlepszego – i właśnie w tym tkwi siła naszego zespołu. Czyż nie na tym polega prawdziwa wspólnota?
Już od godziny 14.00 uczestnicy z zapałem zabrali się do pracy podczas warsztatów. Powstały prawdziwe dzieła sztuki – wianki z polnych kwiatów i ziół, które wyglądały tak pięknie, że aż szkoda było je później puścić z nurtem wody... a właściwie z nurtem basenu, bo tylko taka „rzeka” była tego dnia w naszym zasięgu. Ale woda to woda – ważne, że wianki popłynęły, a panny mogły sprawdzić, co przyniesie im los! Kto wie, może niektóre przepowiednie jeszcze się spełnią?
Dzieci były zachwycone, a rodzice z zaciekawieniem wspominali, kiedy ostatni raz – o ile w ogóle – sami wyplatali wianki. Fantastyczne dekoracje i przepiękne kompozycje kwiatowe sprawiły, że miejsce spotkania szybko nabrało wyjątkowego, niemal baśniowego charakteru.
Warsztaty miały również wymiar edukacyjny i ergoterapeutyczny, ponieważ organizatorzy zawsze dbają nie tylko o dobrą zabawę, ale także o rozwój uczestników. Choć dzieci od warsztatów próbowały odciągać kuszący chłodem basen i cień lasu, radości i śmiechu nie brakowało ani przez chwilę.
Nie zabrakło również kulinarnych przyjemności. Aromatyczna zupa warzywna, chrupiący chleb z patyka, puszyste racuchy, domowy kompot oraz fantazyjne smaki domowych lodów sprawiły, że nawet leśne skrzaty z pewnością zazdrościły nam menu. Oczywiście nie mogło zabraknąć także frytek, bo – jak mawia główna prowodyrka całego zamieszania – „bez frytek nie ma zabawy!”. Co prawda frytki nie należą do tradycyjnego menu dawnych Słowian, ale najwyraźniej w rodzinie Familiaris zdążyły już zdobyć status lokalnej tradycji!
Na stole pojawiły się także domowe ogórki małosolne, które znikały w tempie wręcz rekordowym. I trudno się dziwić – czy istnieje lepszy smak lata niż chrupiący małosolny prosto z domowej spiżarni? Niektórzy twierdzą nawet, że to właśnie one były prawdziwą gwiazdą kulinarnego programu. Zdarzały się nawet ciche „próby przejęcia zapasów”, ale tego oficjalnie nie potwierdzamy, aby nie wywoływać sporów! Smacznego wszystkim!
Ze względu na wysoką temperaturę program ruchowy został nieco zmodyfikowany – zrezygnowaliśmy z części aktywności, pozostawiając uwielbianą przez wszystkich chustę sensoryczną. I choć słońce nie oszczędzało nikogo, pod okiem naszej ergoterapeutki zarówno dzieci, jak i dorośli bawili się wyśmienicie. Okazało się, że do dobrej zabawy potrzeba czasem naprawdę niewiele – odrobiny cienia, dobrego humoru i grupy fantastycznych ludzi.
Nasze spotkanie miało również wymiar duchowy. W zacisznym, zacienionym miejscu powstał polowy ołtarz, przy którym uczestnicy mogli zatrzymać się na chwilę modlitwy i refleksji. Centralnym punktem tej części wydarzenia była Msza Święta sprawowana przez księdza z Polskiej Misji Katolickiej we Freiburgu. Nie zabrakło wzruszających słów, serdeczności i wspólnego śpiewu, o który zadbał zespół „Boże Nutki”. Nad liturgicznym porządkiem czuwała również służba kościelna, która – jak zawsze – z fachowym okiem dbała o przebieg tej części spotkania. Dziękujemy za obecność i nieocenione wsparcie.
Wieczorem, przy ognisku i wspólnym grillowaniu, nadszedł czas na rozmowy i prawdziwie wspólnotową atmosferę. Punktem kulminacyjnym było tradycyjne puszczanie wianków podczas obchodów Nocy Kupały, zwanej również Nocą Świętojańską lub Sobótką. Niektórzy twierdzą, że ich wianki wyjątkowo szybko krążyły po zamkniętym akwenie naszego basenu – czyżby zwiastowały szczęście? Tego dowiemy się już wkrótce! A może wianki po prostu nie chciały kończyć tak udanego spotkania?
Szczególnym momentem było nałożenie wianka na głowę jednej z panien ubranej w piękną białą suknię. Zgodnie z dawną tradycją wianek, wyłowiony z basenu przez jej lubego, został uroczyście nałożony na jej głowę. Był to wzruszający i niezwykle piękny moment, przypominający o bogactwie naszych tradycji i ich znaczeniu we współczesnym świecie.
Spotkanie miało także wyjątkowy wymiar międzypokoleniowy. Razem byli seniorzy, dorośli, młodzież i dzieci. To właśnie podczas takich chwil uczymy się od siebie nawzajem, przekazujemy tradycje i budujemy relacje. Wiedza i doświadczenie przekazywane przez rodziców i dziadków są bezcenne i żadna technologia nie jest w stanie ich zastąpić. Czy istnieje lepsza szkoła życia niż rozmowa z drugim człowiekiem?
Pojawił się również Facebook na żywo, czyli dialogowane spotkania w realu. Jednak media społecznościowe tym razem nie miały większych szans w starciu z prawdziwym spotkaniem twarzą w twarz. Młodzież dyskutowała o ważnych życiowych sprawach, dorośli i seniorzy gawędzili, wspólnie przygotowywali przysmaki i tworzyli wianki, a dzieci oblegały basen. Spotkanie w realnym świecie, pośród natury, ma swój niepowtarzalny wymiar – nie lepszy ani gorszy od świata online, po prostu inny i niezwykle potrzebny. Czy nie takich chwil najbardziej potrzebujemy w codziennym pośpiechu?
Takie chwile pokazują, po co podejmujemy cały trud organizacji tych spotkań. To właśnie wspólne przeżycia, rozmowy, śmiech i pielęgnowanie tradycji tworzą wyjątkową atmosferę wydarzeń organizowanych przez zespół Familiaris. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność, uśmiech i wspólnie spędzony czas w naturze i z tradycją. To dzięki Wam tradycja wciąż żyje, a lato zostało przywitane z radością, serdecznością i odrobiną tajemnicy.
Do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach organizowanych przez Familiaris! 🌿☀️



















































































































































































































Komentarze