top of page

Nadzieja ma adres: rodzina. Pierwsze miejsce Dobrej Nowiny.

1 wrz
7 minut(y) czytania

Są takie słowa, które znamy bardzo dobrze, a jednak wciąż na nowo odkrywamy ich znaczenie. Wiara, nadzieja, miłość, Ewangelia, wspólnota, ewangelizacja, kerygmat. Można o nich mówić podczas konferencji, pisać w dokumentach Kościoła i analizować je z perspektywy teologicznej. Można jednak spojrzeć na nie inaczej – przez doświadczenie codziennego życia. Wtedy okazuje się, że wielkie słowa wiary często mają bardzo konkretne miejsce, twarz i historię. Czasem mają adres domu, w którym ktoś czeka na drugiego człowieka. Adres rodziny.

Czy właśnie rodzina może być pierwszym miejscem Dobrej Nowiny? Czy może być przestrzenią, w której człowiek po raz pierwszy nie tylko słyszy o Bogu, ale doświadcza czegoś, co prowadzi go do pytania o Boga? Wydaje się, że właśnie tutaj dotykamy samego centrum kerygmatu.

Kerygmat nie jest przecież jedynie terminem teologicznym ani tematem, który można omówić w artykule. Jest wydarzeniem głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Jest zaproszeniem do spotkania. Jest wiadomością skierowaną nie tylko do tych, którzy jeszcze nie wierzą, ale również do człowieka wierzącego, który w różnych momentach swojego życia potrzebuje na nowo usłyszeć to, co najważniejsze.



Kerygmat nie jest teorią. Jest wiadomością dla konkretnego człowieka

Papież Franciszek w adhortacji Evangelii gaudium przypominał, że kerygmat jest „pierwszy” nie tylko w sensie chronologicznym, ale przede wszystkim jakościowym. Nie jest wyłącznie etapem, który człowiek przechodzi, a następnie pozostawia za sobą. Pozostaje sercem chrześcijańskiego przepowiadania, katechezy i duszpasterstwa.

Do kerygmatu trzeba powracać, ponieważ człowiek na różnych etapach swojego życia potrzebuje ponownie odkrywać, że Ewangelia jest naprawdę dobrą nowiną dla niego.

Nie chodzi tylko o to, aby wiedzieć, kim jest Jezus. Chodzi o to, aby odkryć, że Jego obecność ma znaczenie dla mojego życia, mojej rodziny, moich relacji, moich lęków, nadziei i pytań.

Dlatego kerygmat nie zaczyna się od wymagania doskonałości. Nie zaczyna się od słów: „musisz być lepszy”, „musisz wiedzieć więcej”, „musisz spełniać wszystkie wymagania”. Zaczyna się od wiadomości o miłości Boga. Od Jezusa Chrystusa, który przychodzi do człowieka szukającego, ale także do człowieka zagubionego, zmęczonego, poranionego i niepewnego.

Kerygmat mówi: człowiek nie jest sam. Jego życie ma wartość. Jego historia nie kończy się na jego słabości. Nadzieja ma swoje źródło w Bogu.


Pierwsza Ewangelia może mieć twarz mamy, taty, babci

I właśnie dlatego rodzina jest tak ważnym miejscem pierwszego przepowiadania.

Zanim dziecko zrozumie teologiczne znaczenie łaski, może zobaczyć, jak mama albo tata modlą się wieczorem. Zanim pozna definicję przebaczenia, może zobaczyć rodziców, którzy potrafią powiedzieć sobie „przepraszam”. Zanim nauczy się mówić o miłości Boga, może doświadczyć miłości człowieka, który jest przy nim wtedy, gdy jest mu trudno.

Zanim pozna słowa „nadzieja” i „zaufanie”, może usłyszeć od babci:

„Nie martw się. Pomodlę się za ciebie”.

Wiara bardzo często zaczyna się właśnie od relacji. Od obecności drugiego człowieka. Od gestu, którego nie da się łatwo zdefiniować, ale który pozostawia ślad. Od kogoś, kto mówi: „Jestem z tobą”. Od przyjaciela, który nie odchodzi wtedy, gdy pojawia się problem. Od rodzica, który nie ma gotowej odpowiedzi na każde pytanie, ale potrafi powiedzieć: „Nie wiem, ale poszukajmy razem”.

Od dziadka, który opowiada o swojej wierze nie jak o teorii, ale jak o historii własnego życia.


Rodzina nie jest idealna. I właśnie dlatego potrzebuje Dobrej Nowiny

Współczesne rodziny mierzą się z wieloma doświadczeniami: zmęczeniem, samotnością, problemami ekonomicznymi, kryzysami małżeńskimi, chorobą, migracją, różnicami między pokoleniami, trudnościami wychowawczymi, kryzysem wiary czy poczuciem zagubienia.

Nie można mówić o rodzinie wyłącznie w języku pięknego obrazu, w którym wszyscy zawsze się rozumieją, wspólnie się modlą i bez problemów rozwiązują kolejne trudności.

Prawdziwe życie jest bardziej skomplikowane. Ale właśnie dlatego kerygmat jest potrzebny.

Dobra Nowina nie jest nagrodą dla ludzi, którzy osiągnęli doskonałość. Jest wiadomością dla człowieka, który potrzebuje nadziei.

Dla małżeństwa, które próbuje odbudować relację. Dla rodzica, który nie wie, jak rozmawiać z dorastającym dzieckiem. Dla młodego człowieka, który pyta, czy wiara ma jeszcze znaczenie. Dla osoby starszej, która doświadcza samotności. Dla człowieka, który żyje z dala od swojej ojczyzny i próbuje odnaleźć swoje miejsce pomiędzy różnymi kulturami.


Migracja zmienia rodzinę, ale nie odbiera jej nadziei

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera doświadczenie rodzin migrantów i rodzin żyjących poza krajem pochodzenia.

Migracja zmienia sposób funkcjonowania rodziny. Zmienia język domu, relacje między pokoleniami, sposób przeżywania świąt i przekazywania tradycji. Dziecko może wychowywać się w jednym kraju, rodzice pochodzić z innego, a dziadkowie żyć setki czy tysiące kilometrów dalej.

W takiej sytuacji przekazywanie wiary staje się również spotkaniem kultur i pokoleń.

Dziecko może zapytać:

„Dlaczego modlimy się po polsku?”

„Dlaczego chodzimy do kościoła?”

„Czy można być jednocześnie Polakiem i Niemcem?”

„Dlaczego babcia wierzy, skoro ja tego nie rozumiem?”

Takie pytania nie muszą być przeszkodą dla wiary. Mogą stać się początkiem rozmowy. Mogą otworzyć przestrzeń, w której rodzic i dziecko razem zaczynają szukać odpowiedzi.

A właśnie tam może rozpocząć się kerygmat – nie jako gotowa formuła, ale jako spotkanie człowieka z pytaniem o sens, nadzieję i Boga.


W świecie pełnym komunikatów człowiek nadal potrzebuje obecności

Współczesny człowiek żyje w świecie pełnym komunikatów. Codziennie otrzymujemy dziesiątki, a czasem setki informacji. Media społecznościowe, wiadomości, reklamy, komentarze, filmy, podcasty, powiadomienia.

Nigdy wcześniej człowiek nie miał tak wielu możliwości komunikowania się z innymi, a jednocześnie doświadczenie samotności pozostaje jednym z ważnych znaków naszych czasów.

Można mieć setki kontaktów w telefonie i nie mieć do kogo zadzwonić wtedy, gdy naprawdę boli. Można być otoczonym ludźmi i czuć się niewidzialnym. Można mieszkać w dużym mieście, a jednocześnie tęsknić za jednym prawdziwym spotkaniem.

W takim świecie Dobra Nowina potrzebuje nie tylko słów. Potrzebuje obecności. Potrzebuje relacji. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią powiedzieć: „Nie jesteś sam”.

Czasami pierwszym zdaniem ewangelizacji nie będzie cytat z Pisma Świętego.

Będzie nim:

„Usiądź, porozmawiajmy”.

Czasami:

„Przyjedź do nas”.

Innym razem:

„Możesz zacząć jeszcze raz”.

A czasami po prostu obecność kogoś, kto nie ucieka od ludzkiego cierpienia.

Przy stole zaczyna się wiele ważnych rozmów

Może właśnie dlatego jednym z najważniejszych symboli chrześcijańskiej wspólnoty pozostaje stół.

Stół rodzinny i stół Eucharystii.

Miejsce, przy którym ludzie spotykają się, rozmawiają, świętują, wspominają, przepraszają i zaczynają od nowa.

Przy stole dziecko poznaje historię swojej rodziny. Przy stole dziadkowie przekazują wspomnienia. Przy stole rodzą się pytania, na które nie zawsze istnieją proste odpowiedzi.

Przy stole można również opowiedzieć o wierze bez tworzenia dystansu między „tym, kto wie” a „tym, kto nie wie”.

Czasem wystarczy historia.

„Kiedy byłam młoda, modliłam się o…”

„Twój dziadek zawsze mówił…”

„Pamiętam, jak w trudnym czasie…”

„Kiedy się urodziłeś, modliliśmy się za ciebie”.

Takie zdania mogą wydawać się zwyczajne. A jednak właśnie z takich małych historii buduje się pamięć rodziny. Z pamięci rodzi się tożsamość. A w tej pamięci może również zostać przekazana wiara.


Dziecko nie potrzebuje tylko odpowiedzi. Potrzebuje kogoś, kto będzie z nim szukał

To szczególnie ważne dzisiaj, kiedy młodzi ludzie żyją w świecie, w którym informacje są dostępne natychmiast, ale odpowiedź na pytanie o sens życia nie pojawia się po wpisaniu kilku słów w wyszukiwarkę.

Można nauczyć dziecko modlitwy. Można przekazać mu wiedzę religijną. Można nauczyć je historii Kościoła, świąt i tradycji. Ale pozostaje jeszcze jedno pytanie: czy pomożemy mu odkryć, że za tym wszystkim stoi Osoba?

Że chrześcijaństwo nie jest wyłącznie systemem wartości, tradycją rodzinną czy kulturowym dziedzictwem, ale zaproszeniem do spotkania z Jezusem Chrystusem?

To właśnie tutaj kerygmat staje się czymś więcej niż przekazaniem informacji.

Informacja mówi o Jezusie. Kerygmat chce doprowadzić człowieka do odkrycia, że Jezus może stać się obecny w jego życiu.

Kościół potrzebuje języka, który prowadzi do spotkania

Dlatego także Kościół potrzebuje dzisiaj języka, który będzie bliższy człowiekowi. Potrzebuje wspólnot, w których można zadawać trudne pytania. Parafii, które potrafią przyjąć człowieka nie tylko wtedy, gdy wszystko w jego życiu jest uporządkowane.

Potrzebuje duszpasterstwa, które potrafi towarzyszyć rodzinom. Wspólnot polonijnych, które nie są jedynie miejscem spotkania ludzi mówiących tym samym językiem, ale przestrzenią budowania relacji i przekazywania wiary kolejnym pokoleniom.

Potrzebuje katechezy, która nie kończy się na przekazaniu treści, ale otwiera człowieka na doświadczenie Boga.

I potrzebuje mediów katolickich, które nie tylko informują o Kościele, lecz potrafią stworzyć przestrzeń, w której czytelnik może zatrzymać się i zapytać:

„A co ta Ewangelia mówi dzisiaj do mnie?”


Familiaris – nie tylko mówić o wierze, ale tworzyć przestrzeń spotkania

To także szczególne zadanie dla portalu „Familiaris”.

Media mogą być czymś więcej niż miejscem publikowania informacji. Mogą stać się miejscem spotkania.

Jedna historia może skłonić kogoś do refleksji. Jedno świadectwo może przypomnieć człowiekowi o nadziei. Jedna rozmowa może pomóc komuś nazwać problem, którego wcześniej nie potrafił nazwać. Jeden tekst może sprawić, że ktoś po wielu latach wróci do pytania o Boga.

Dlatego numer poświęcony kerygmatowi nie powinien być jedynie numerem „o kerygmacie”. Powinien sam mieć charakter kerygmatyczny.

Nie chodzi tylko o to, aby czytelnik dowiedział się, czym jest pierwsze przepowiadanie. Chodzi o to, aby tekst był napisany w taki sposób, żeby Dobra Nowina mogła dotknąć konkretnego ludzkiego doświadczenia.

Żeby obok refleksji teologicznej pojawiło się życie.

Obok definicji – historia.

Obok problemu – nadzieja.

Obok pytania – możliwość spotkania.


Może właśnie ten tekst będzie dla kogoś początkiem

Być może ktoś nie otworzy artykułu zatytułowanego „Teologia kerygmatu”. Ale zatrzyma się przy historii matki, która modli się za swoje dziecko.

Ktoś przeczyta świadectwo młodego człowieka, który po latach odkrył sens wiary.

Ktoś mieszkający od wielu lat za granicą odnajdzie siebie w historii rodziny żyjącej pomiędzy dwoma językami i kulturami.

Ktoś, kto przeżywa kryzys, zobaczy, że nie jest jedynym człowiekiem, który zadaje trudne pytania.

I może właśnie wtedy wydarzy się coś najważniejszego.

Nie kolejna informacja.

Nie kolejna definicja.

Nie kolejny tekst o Kościele.

Ale spotkanie.

Bo kerygmat zaczyna się od spotkania.

Od Jezusa Chrystusa.

Od Jego miłości.

Od wiadomości, że człowiek nie jest sam.


Nadzieja ma adres

Rodzina jest pierwszym miejscem, w którym człowiek doświadcza relacji. To właśnie dlatego może być pierwszym miejscem Dobrej Nowiny.

Nie dlatego, że każda rodzina jest idealna. Nie dlatego, że wszystkie problemy można rozwiązać wspólną modlitwą. Nie dlatego, że wiara zawsze przekazywana jest w sposób doskonały.

Ale dlatego, że człowiek potrzebuje drugiego człowieka, aby odkrywać, że jego życie ma wartość.

A chrześcijaństwo mówi jeszcze więcej: za ludzką miłością stoi Miłość większa; za ludzką nadzieją stoi Nadzieja, która nie przemija; za ludzką obecnością jest obecność Boga.

Dlatego można powiedzieć, że nadzieja ma adres. Tym adresem jest rodzina.

Nie rodzina idealna, ale prawdziwa. Z jej śmiechem i łzami, sukcesami i porażkami, tradycjami i pytaniami, bliskością i dystansem, wiarą i chwilami zwątpienia.

To właśnie w takim domu może po raz pierwszy zabrzmieć Dobra Nowina.

Może zacznie się od modlitwy mamy. Od znaku krzyża uczynionego przez ojca. Od opowieści babci. Od pytania dziecka. Od rozmowy z nastolatkiem. Od pojednania małżonków. Od telefonu do kogoś, kto mieszka daleko. Od gestu przebaczenia. Od wspólnego stołu.

A może zacznie się zupełnie inaczej.

Najważniejsze jednak, żeby człowiek usłyszał to, co w chrześcijaństwie jest pierwsze i najważniejsze: Jezus Chrystus żyje, kocha człowieka, jest blisko niego i otwiera przed nim drogę nadziei.

Kerygmat nie zaczyna się więc od doskonałości. Nie zaczyna się od wszystkich odpowiedzi. Nie zaczyna się nawet od idealnej rodziny.

Zaczyna się od spotkania.

Od Dobrej Nowiny.

Od Chrystusa.

Od nadziei.

I być może właśnie dlatego pytanie „od czego zaczyna się wiara?” ma prostszą odpowiedź, niż moglibyśmy przypuszczać.

Zaczyna się od tego, że ktoś pozwala człowiekowi usłyszeć: nie jesteś sam, jesteś kochany, twoje życie ma sens, a nadzieja jest silniejsza niż lęk.

A potem wszystko może zacząć się od nowa.

Kerygmat: od tego zaczyna się wiara.


Komentarze


Post: Blog2_Post
familiaris-white-text.png

Kontakt

Familiaris e.V.

info@familiaris.org

+49 17670053847

Elsa Brändström Strasse 21 a
79111 Freiburg im Breisgau

Przydatne linki

Współpraca projektowa

2. Stopka.png
  • Facebook

Informujemy, że Stowarzyszenie Familiaris otrzymało dofinansowanie ze środków Kancelarii Senatu RP w ramach konkursu ofert na realizację zadań publicznych z zakresu opieki Senatu RP nad Polonią i Polakami za granicą „Forum inspiracji polskiej. Warsztaty edukacyjne”.

Dofinansowanie zostało przyznane na realizację działania pn. „Świat uczuć Emi i Gracji – spotkania dla dzieci dwujęzycznych”.
Kwota dotacji: 46.000,00 PLN
Całkowity koszt działania: 52.000,00 PLN
Data podpisania umowy: lipiec 2026 r.

Projekt jest realizowany przez Stowarzyszenie Familiaris we współpracy z Fundacją Wolność i Demokracja.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

​

created with ❤️ by familiaris

©2025 by familiaris

bottom of page