top of page

Świadectwo 1 – niepewność, wiara, dzieci

Czas pandemii to czas dla mnie dość ciężki, nie ze względu na pracę lub opiekę nad dziećmi, bo akurat przywieźliśmy mamę tuż przed zamknięciem granic. Dzieci szaleją w domu, ciężko im zorganizować dobrze i twórczo czas. Babcia chciałaby wrócić do swojego domu. Każdy ma jakiś termin, wizytę lub urlop przełożony, odroczony. Czas jednak leci szalenie szybko. Kto by pomyślał, że to już prawie 2 miesiące zleciało. Jednak te chwile, kiedy ogarnia mnie lęk przed chorobą lub przyszłością są znakiem tego czasu. Czasami wydaje mi się, że wszystko jest ok i wróci do normy, ale gdzieś tam w sercu na dnie wiem, że to nie takie proste. Jednak jest bardzo dużo ludzi chorych zastraszonych lub tych których bliscy odeszli, tych którzy stracili pracę i nie wiedzą tak naprawdę co z sobą i dziećmi począć.

Kolejna rzecz, to straszna niepewność od strony Państwa i rządzących: czy rzeczywiście każdy zostanie potraktowany zgodnie z prawami człowieka? Z poszanowaniem jego religii? Te puste Kościoły przerażają. To takie straszne. Tak wielu ludzi potrzebuje wspólnoty i wsparcia duchowego, a to niestety zostało im odebrane. Wydaje mi się, że mogłoby to jednak odbyć się mniej drastycznie. Moim dzieciom trudniej uczestniczyć we Mszy św. online, bo są w przestrzeni domu i nie potrafią przeżywać tego czasu, jak w Kościele. Smutna trochę taka niedziela.

Moja refleksja jako żony i matki dwóch córek w wieku 5 i 7 lat w tym czasie jest taka: Jezu Ty się tym zajmij…I po tym czasie wiem, że jedyne co możemy zrobić to mieć oczy skierowane bardziej ku potrzebującym i ku drugiemu człowiekowi. A przede wszystkim ku Bogu.

Jak pytam moje córki, jak ten czas przeżywają ,to mówią że „jest im smutno i dziwnie” i że „to jest nie fair że nie mogą się z nikim spotkać”. Młodsza córka bardzo chce wrócić do swojego przedszkola i wychowawczyń.

0 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Comments


Post: Blog2_Post
bottom of page