Spotkanie z tradycją - Wiosna z Familiaris! Marzanna w wodzie, placki na patelni i las pełen radości.
- Familiaris

- 1 dzień temu
- 4 minut(y) czytania
To było jedno z tych spotkań, o których mówi się później: „no dobra… było trochę magicznie”. Bez zadęcia, bez wielkich słów – po prostu ludzie, natura i coś, co trudno zamknąć w planie dnia. Bo choć wszystko działo się w pięknej scenerii Rheinwaldhütte, to klimat tworzyli przede wszystkim ludzie i energia, jaką przywieźli ze sobą. 21 marca 2026 roku odbyło się pierwsze z trzech spotkań organizowanych przez Familiaris. Hasło? „Tradycja, warsztaty i wspólnota”. Brzmi spokojnie… a było całkiem żywiołowo 😉

Trochę tradycji, trochę zabawy, czyli idealna mieszanka
Od 14:00 zaczęło się konkretnie. Warsztaty – ale nie takie „szkolne siedzenie przy stole”. Tu się działo!Marzanny powstawały w wersjach od klasycznych po totalnie artystyczne eksperymenty. Jedne wyglądały jak dzieła sztuki, inne… cóż, miały charakter 😄 Ale właśnie o to chodziło – każdy coś wniósł od siebie. Obok – kuchnia w wersji slow i swojsko: ubijanie masła i pieczenie podpłomyków, placków na patelni. Zapach? Taki, że nagle wszyscy robili się głodni. I trochę szczęśliwsi.
Ruch, śmiech i… podchody!
O 15:00 las przejął dowodzenie. Spacer, gimnastyka, zabawy – a dzieci? Totalne szaleństwo na podchodach. Dorośli niby „tylko pomagali”, ale wiadomo jak było 😏
No i ten moment – topienie marzanny. Trochę symbolicznie, trochę z przymrużeniem oka, ale jednak: zimo, dzięki, już wystarczy. A potem niespodzianka – spotkanie z rodziną jelonków. Cisza, uśmiechy i takie „wow”, którego nie trzeba komentować.
Ognisko, życie i… pytania bez odpowiedzi
Od 17:00 zrobiło się jeszcze lepiej. Ognisko, grill, rozmowy – te ważne i te zupełnie lekkie.
Były tańce, była fotościanka na słomie (tak, serio 😄), było rąbanie drewna – bo przecież ktoś musiał sprawdzić, jak to się właściwie robi. Dzieci biegały, dorośli łapali oddech.
I gdzieś między tym wszystkim pojawiało się pytanie: czego nam tak naprawdę potrzeba do szczęścia? Bo może właśnie tego – bycia razem.
Po co topimy marzannę? 🌿❄️
Marzanna – ta słomiana lalka, której topienie jest nieodłącznym symbolem powitania wiosny. To symboliczne pożegnanie zimy, wszystkiego, co stare, zimne i marudne, żeby zrobić miejsce na nową energię, słońce i świeże początki.
Topiąc marzannę, Słowianie przypominali sobie, że czasem trzeba coś zostawić za sobą, by ruszyć do przodu. I tak, można się przy tym pośmiać, trochę pokrzyczeć, pobiegać po lesie – ale sens jest poważny: oczyszczamy przestrzeń, ładujemy pozytywną energią i witamy wiosnę z otwartymi ramionami. 🌞 Krótko mówiąc: marzanna to nasza zimowa „śmieciarka energetyczna” – wyrzuć stare, przywitaj nowe i miej przy tym ubaw po pachy! 😄
Praca na wesoło 🖐️🔥
Warsztaty ergoterapeutyczne pokazały, że praca może być prawdziwą frajdą! Uczestnicy ćwiczyli koncentrację i kreatywność, a troski dnia codziennego zostały za drzwiami – radość i uśmiech gwarantowane. 😄
Równolegle działała kuchnia w wersji „sam sobie szefem”. Dzieci i dorośli uczyli się robić masło, podpłomyki, a nawet piec je na patelni czy nad ogniskiem. Każdy mógł spróbować samodzielnie, przekonać się, jak smakuje świeże masło i podpłomyk. To nie były żadne sztywne lekcje – to praktyczna zabawa, gdzie praca, pomysłowość i ognisko stawały się najlepszymi nauczycielami. 🔥🍞
Do tego kiełbaska nad ogniem i pieczone ziemniaki – bo nie wszystko musi „gotować się w garnku”. Masło można zrobić samodzielnie – to łatwe i idealne dla małych rączek. Smakowicie, wesoło i radośnie – prawdziwa terapia dla ciała i ducha. Smacznego! 🌟
Od słowiańskich tonów po ... 🎶💃
Atmosfera spotkania nie mogłaby istnieć bez muzyki! Podczas całego dnia towarzyszyły nam tradycyjne słowiańskie melodie – skrzypce, bębenki, śpiewy, które wprowadzały uczestników w klimat dawnych rytuałów i wiosennej energii.
A na zakończenie? Oczywiście nie mogło zabraknąć lekkiego twistu – wpadło kilka numerów disco polo, bo przecież gdyby nie polskie rytmy, ciężko byłoby uznać, że to wydarzenie naprawdę „po naszemu”. 😄 I trzeba przyznać – wielu dało się porwać do tańca, śmiechu i wspólnej zabawy. Było super, radośnie i trochę szalenie – dokładnie tak, jak powinno być! 🎉
A teraz sprawa poważna… 🍟
Bo tak – w Familiaris tradycja spotyka się z… klasyką gatunku. Frytki były, są i – wszystko na to wskazuje – będą 😄 A skąd właściwie frytki? Choć wielu przypisuje je Francji, ich prawdziwym domem jest Belgia. To tam smażone ziemniaki stały się narodową dumą – i jak widać, spokojnie odnalazły się też przy ognisku w lesie.
I co dalej?
To spotkanie pokazało jedno: tradycja nie jest czymś „starym i zamkniętym”. Ona żyje – kiedy się nią bawimy, dzielimy i odkrywamy na nowo. Familiaris łączy kultury, pokolenia i naro – spokojnie, naturalnie, bez sztuczności. I właśnie dlatego chce się wracać.
Dołącz do nas następnym razem – już 21 czerwca 2026. Powitajmy razem lato! 🌿🔥
Team Familiaris – mistrzowie chaosu i dobrej zabawy
Powodzenie całego spotkania? Spokojnie – za sterami stoi Team Familiaris. Banda ludzi o równie zwariowanych charakterach i termoparze… tfu, energii w ciele, którzy lubią wkręcać się w pomysły, czasem aż do granic absurdu. Szaleństwo, kreatywność i dokładność w jednym – bo kto powiedział, że planowanie może być nudne? Dzięki nim wszystko działa jak należy, a przy okazji można pośmiać się do rozpuku. Podziękowania dla całej ekipy za to, że potrafią ogarnąć chaos i zamienić go w radość dla wszystkich ❤️💚🩵🩷🧡💙💜








































































































































Komentarze