Pamięć, symbol, migracja – Has jako patron dusz niespokojnych
- Familiaris

- 7 lis 2025
- 2 minut(y) czytania
Twórczość Wojciecha Hasa to samotna droga w historii polskiego kina. Reżyser ten unikał tematów politycznych, nie wpisywał się w dominujące estetyki swojej epoki, a jego filmy pełne są dziwnych, snujących się postaci, które raczej dryfują niż działają. Has staje się patronem dusz niespokojnych — tych, którzy nie potrafią w pełni przynależeć ani do przestrzeni, ani do czasu. Jego kino można odczytywać jako wielowymiarową medytację nad pamięcią, migracją i symboliką egzystencji.

Pamięć jako punkt wyjścia i więzienie
W filmach Hasa pamięć nigdy nie jest neutralna. Przeszłość powraca w sposób zniekształcony, fantazmatyczny, przypominając sen lub majaczenie. W Sanatorium pod Klepsydrą (1973) świat pamięci staje się dominującym porządkiem — teraźniejszość zostaje zawieszona, a bohater zostaje uwięziony w gąszczu wspomnień, które nie prowadzą do oczyszczenia, lecz do pogłębienia zagubienia. Pamięć u Hasa nie służy budowaniu tożsamości, lecz raczej ją rozpada – czyni bohatera jeszcze bardziej kruchym, niepewnym, rozdwojonym między tym, co było, a tym, co się nie wydarzyło.
Symbol jako język duszy
Has posługuje się językiem symboli w sposób niemal archaiczny — jego kino przypomina średniowieczny traktat moralny przefiltrowany przez modernistyczną wrażliwość. W Rękopisie znalezionym w Saragossie (1965) każdy przedmiot, każdy gest może być znakiem głębszej, ukrytej rzeczywistości. Labirynt opowieści, w którym gubi się Alfonso van Worden, to nie tylko struktura narracyjna – to metafora poszukiwania sensu i samego siebie.
Symbolika u Hasa ma także funkcję „narracyjną” – poprzez obrazy mówi o tym, czego nie da się wyrazić słowami: o pragnieniu sensu, o strachu przed nicością, o wiecznym powrocie do źródła, którego już nie ma.
Migracja jako egzystencjalna kondycja
Choć Has rzadko podejmował temat migracji w sposób dosłowny, jego bohaterowie są niemal zawsze w drodze — wewnętrznej lub fizycznej. W Jak być kochaną (1962) Felicja, podróżująca samolotem z Niemiec do Polski, snuje opowieść o przeszłości, w której próbuje odnaleźć siebie. Jej lot staje się symboliczną migracją przez czas i tożsamość. Bohaterowie Hasa nie wracają do domu — bo domu albo już nie ma, albo nigdy nie było.
W tym sensie Has trafia w sedno doświadczenia migracyjnego: rozdarcia między miejscami, językami, tożsamościami. Jego postaci są wewnętrznymi emigrantami, a przestrzenie, które przemierzają, to raczej pejzaże psychiczne niż geograficzne.
Has jako patron niespokojnych dusz
W dobie współczesnych migracji, przesiedleń i kryzysów tożsamości kino Hasa zyskuje nowy wymiar. Jego filmy można odczytać jako uniwersalne przypowieści o wykorzenieniu, niemożności uchwycenia tożsamości i konieczności trwania w ruchu. Has nie daje ukojenia – nie oferuje katharsis. Ale może właśnie dlatego jego kino trafia do tych, którzy czują, że przynależność to mit, a sens – nieustannie odkładana obietnica.
Działanie "Czasoprzestrzeń Medialna Familiaris" dofinansowane ze środków budżetu państwa w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą w 2025 roku w ramach konkursu „Senat – Polonia 2025”. Projekt „Polski Głos na świecie III” realizowany przy współpracy z Fundacją Wolność i Demokracja. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Senatu RP oraz Fundacji Wolność i Demokracja.




Komentarze